piątek, 3 czerwca 2016

Nim wyszepczą dobranoc. Prolog

Zazwyczaj scenariusz jest taki sam.
Budzę się we własnej sypialni, w swoim łóżku, w pościeli która jak zwykle pachnie kwiatami, przez okno wpadają pierwsze promienie poranka, zwiastujące słoneczny dzień.
Drzwi do łazienki otwierają się i staje w nich Sasuke. Ręcznikiem wyciera wilgotne włosy po prysznicu, jego spojrzenie pada na mnie, a kiedy zauważa że już nie śpię, uśmiecha się w ten najwspanialszy sposób, dzięki któremu zakochuje się w nim na nowo, za każdym razem gdy tak robi. Kiedy zdaje sobie sprawę że robię właśnie minę zakochanej nastolatki, ze śmiechem zakrywam się kołdrą. Słyszę kiedy zaczyna do mnie podchodzić, ten stan jednak nie trwa długo, Sasuke pociąga za materiał. Zbliża swoją twarz na tyle blisko że wilgotne końcówki jego włosów muskają subtelnie moją twarz, po czym składa na mym czole pocałunek, który mówi „Jesteś przy mnie bezpieczna”.
Nie rozumiem.
Nagle Sasuke marszczy brwi a jego spojrzenie ląduje na widoku za oknem, kierowana ciekawością sama spoglądam w tamtym kierunku.
Niebo jeszcze przed chwilą skąpane w blasku słońca, teraz spowite przez ciemne chmury zapowiadające burzę przyprawiło mnie o dreszcze. Z okrzykiem na ustach skryłam się w ramionach męża, gdy w szybę z ogromną prędkością wleciała czarna kawka, skręcając sobie tym samym efektywnie kark.
Spojrzenie Sasuke pada na mnie i nie widzę w nim już pogodnych uczuć. Patrzy na mnie z przerażeniem, a ja nie rozumiem.
- Obudź się! – słyszę krzyk Sasuke. – Obudź się proszę! – chwyta mnie za ramiona i potrząsa, a ja nie wiem dlaczego.
Nagle jakby wyrwana z zajmowanego miejsca, staję obok łóżka. Przestraszona spoglądam na miejsce gdzie jeszcze przed chwilą leżałam i z przerażeniem odkrywam że nadal tam jestem. Leże z szeroko otwartymi oczami, bez choćby jednej iskierki życia, z ust wycieka wąska strużka krwi, i nie oddycham, jestem martwa.
Słyszę krzyki Sasuke który bez końca każe mi się obudzić.
I jakby za jego nakazem, budzę się. Co z tego że z krzykiem, skoro pierwszy raz budzę się z jego głosem w głowie który napawa mnie nadzieją.
Nadzieja ta nie gaśnie gdy biorą mnie na tortury. Z każdym zadawanym mi cierpieniem, przez które zapominałam wszystko, kim byłam, jak się nazywałam, jak TY się nazywałeś, jak wyglądałeś, gdzie góra a gdzie dół. Kiedy byłam jednym wielkim krzykiem bólu i rozpaczy, bez woli życia, nie opuszczały mnie twoje słowa.
Wytrzymaj jeszcze trochę. Idę po Ciebie.
I modliłam się. Modliłam się abym wytrzymała na tyle długo, by mógł spełnić złożoną mi obietnicę.

1 komentarz:

  1. Kojarzę Cię skądś, znaczy Twój nick :D
    A tak poza tym, mega prolog! No mega! Jak ja lubię takie rzeczy.
    Tak mnie nim zaciekawiłaś. No i jeszcze Sasuke i Sakura są małżeństwem, duży plus, oj duży.
    Mam nadzieję, że masz w planach napisanie 1 rozdziału? Oj pisz szybciutko.

    Gorąco pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń