Zazwyczaj scenariusz jest taki
sam.
Budzę się we własnej sypialni, w
swoim łóżku, w pościeli która jak zwykle pachnie kwiatami, przez okno wpadają
pierwsze promienie poranka, zwiastujące słoneczny dzień.
Drzwi do łazienki otwierają się i
staje w nich Sasuke. Ręcznikiem wyciera wilgotne włosy po prysznicu, jego
spojrzenie pada na mnie, a kiedy zauważa że już nie śpię, uśmiecha się w ten
najwspanialszy sposób, dzięki któremu zakochuje się w nim na nowo, za każdym
razem gdy tak robi. Kiedy zdaje sobie sprawę że robię właśnie minę zakochanej
nastolatki, ze śmiechem zakrywam się kołdrą. Słyszę kiedy zaczyna do mnie
podchodzić, ten stan jednak nie trwa długo, Sasuke pociąga za materiał. Zbliża
swoją twarz na tyle blisko że wilgotne końcówki jego włosów muskają subtelnie
moją twarz, po czym składa na mym czole pocałunek, który mówi „Jesteś przy mnie
bezpieczna”.
Nie rozumiem.
Nagle Sasuke marszczy brwi a jego
spojrzenie ląduje na widoku za oknem, kierowana ciekawością sama spoglądam w
tamtym kierunku.
Niebo jeszcze przed chwilą
skąpane w blasku słońca, teraz spowite przez ciemne chmury zapowiadające burzę
przyprawiło mnie o dreszcze. Z okrzykiem na ustach skryłam się w ramionach męża,
gdy w szybę z ogromną prędkością wleciała czarna kawka, skręcając sobie tym
samym efektywnie kark.
Spojrzenie Sasuke pada na mnie i
nie widzę w nim już pogodnych uczuć. Patrzy na mnie z przerażeniem, a ja nie
rozumiem.
- Obudź się! – słyszę krzyk Sasuke.
– Obudź się proszę! – chwyta mnie za ramiona i
potrząsa, a ja nie wiem dlaczego.
Nagle jakby wyrwana z zajmowanego
miejsca, staję obok łóżka. Przestraszona spoglądam na miejsce gdzie jeszcze
przed chwilą leżałam i z przerażeniem odkrywam że nadal tam jestem. Leże z
szeroko otwartymi oczami, bez choćby jednej iskierki życia, z ust wycieka wąska
strużka krwi, i nie oddycham, jestem martwa.
Słyszę krzyki Sasuke który bez
końca każe mi się obudzić.
I jakby za jego nakazem, budzę się. Co z tego że z krzykiem,
skoro pierwszy raz budzę się z jego głosem w głowie który napawa mnie nadzieją.
Nadzieja ta nie gaśnie gdy biorą
mnie na tortury. Z każdym zadawanym mi cierpieniem, przez które zapominałam
wszystko, kim byłam, jak się nazywałam, jak TY się nazywałeś, jak wyglądałeś,
gdzie góra a gdzie dół. Kiedy byłam jednym wielkim krzykiem bólu i rozpaczy,
bez woli życia, nie opuszczały mnie twoje słowa.
Wytrzymaj jeszcze trochę. Idę
po Ciebie.
I modliłam się. Modliłam się abym wytrzymała na tyle długo, by mógł spełnić złożoną mi obietnicę.
Kojarzę Cię skądś, znaczy Twój nick :D
OdpowiedzUsuńA tak poza tym, mega prolog! No mega! Jak ja lubię takie rzeczy.
Tak mnie nim zaciekawiłaś. No i jeszcze Sasuke i Sakura są małżeństwem, duży plus, oj duży.
Mam nadzieję, że masz w planach napisanie 1 rozdziału? Oj pisz szybciutko.
Gorąco pozdrawiam! :)